Szkoła dla rodziców

Sztuka chwalenia.

Większość rodziców czytających ten wpis pomyśli sobie: „Cóż może być trudnego w sposobie chwalenia dzieci”. Przecież przychodzi nam to z dużą łatwością już od pierwszych chwil spędzonych z noworodkiem: „Jaki on piękny”, „Jak ładnie zaczyna stawiać pierwsze kroki”, „Cudownie maluje” oraz wszystkie nasze „Ochy” i „Achy”, które znakomicie potrafimy dopasować do dalszych nabywanych umiejętności.

Jednak czy zastanawialiśmy się kiedykolwiek co tak naprawdę dają naszym dzieciom pochwały w stylu: pięknie, ładnie, super?

Czy dziecko poznaje wtedy swoje możliwości, czy staje się bardziej zmotywowane do wysiłku, a co więcej czy sami wobec siebie jesteśmy uczciwi?

Przykładowo: w sytuacji niestarannego namalowania rysunku, nasza pochwała brzmi : „och, jak pięknie”. A gdy nasza pociecha zawsze chwalona w taki sposób pójdzie do przedszkola i Pani przedszkolanka uświadomi go, że wcale nie narysował pięknie, a tak naprawdę na kartce są tylko 2 kreski w różnych kolorach. Dziecko pomyśli: „przecież rodzice zawsze mówili że wszytko co narysowałem jest ładne/piękne, na pewno Pani nie ma racji.”

Jak powinnyśmy w takim razie chwalić? Recepta na dobrą pochwałę, która będzie konstruktywna to p o c h w a ł a  o p i s o w a. Przede wszystkim chwalmy uczciwe według własnego przekonania. Jeżeli prosimy dziecko aby posprzątało pokój i po 5 minutach maluch mówi że skończył, a my wchodząc do pokoju wciąż widzimy nie poskładane klocki i książki, nie mówmy dziecku: „och pięknie wysprzątałeś, jesteś taki dzielny”, gdyż to mija się z zastaną sytuacją. Jeśli zachwycimy się pokojem nie w pełni wysprzątanym możemy oczekiwać że następnym razem zastaniemy pokój w podobnym stanie. Czy nie uczciwiej będzie powiedzieć: „Jasiu poukładałeś misie na półkę, autka do pudełka oraz kredki do piórnika, zostało Ci tylko złożenie klocków oraz książek. Wtedy będzie panował porządek w pokoju.” My jako dorośli powinniśmy opisywać to, co widzimy: „włożyłeś sam skarpetki”, „odniosłeś talerz do zlewu” tudzież, to co czujemy: „mamie jest bardzo przyjemnie, gdy panuje porządek
w pokoju”. A tym samym spowodujemy że dziecko po wysłuchaniu naszej opinii będzie potrafiło pochwalić się samo. O wiele łatwiej w przyszłości będzie nam wracać do konkretnych sytuacji w chwilach zwątpienia czy zniechęcenia dziecka.

Przykładowo:

nasz syn skarży się, że nie potrafi ułożyć puzzli z 30 elementów. Jednak mając na uwadze naszą wcześniejszą pochwałę opisową, gdy układał po 20 elementów, możemy odwołać się do tej konkretnej sytuacji. „Rozumiem Jasiu, że złożenie 30 elementów sprawia Ci trudność, z pewnością pamiętasz jak 2 tygodnie temu sam ułożyłeś puzzle z autkami, które miały 20 elementów, w tym momencie jest ich tylko o kilka sztuk więcej”. Taki sposób chwalenia wcale nie jest trudny do wdrożenia, wystarczy trochę samodyscypliny, trzeba więcej opisywać „pełnymi zdaniami” własne odczucia i uczucia – przede wszystkim robić to uczciwe i wedle tego co widzimy. A i najważniejsze, trzeba zapomnieć o tym, że wszystko co nasze dziecko zrobiło jest po prostu piękne
i ładne. Zaprocentuje to tym, że w przyszłości nasze pociechy w jeszcze większym stopniu będą zasługiwały na słowa pochwały.

Zamiast karania uczmy dzieci konsekwencji

Taką puentą zakończyliśmy nasze ostatnie zajęcia w ramach „szkoły dla rodziców”. Na początku każdy z nas miał dokonać własnej refleksji: po co karzemy dzieci, jakie uczucia nam wtedy towarzyszą, jakimi sposobami karzemy dzieci oraz jak się wtedy czujemy,?
A jak może czuć się nasze dziecko kiedy jest karane?

Wszystkie te ćwiczenia wykonywaliśmy po to, żeby lepiej zrozumieć, co zachodzi między osobami, kiedy jedna karci drugą. Odwołując się do własnych wspomnień, gdy to my byliśmy karani uświadomiliśmy sobie, że często towarzyszyły nam uczucia nienawiści, chęci odwetu, postawienia oporu, smutku, poczucia winy i niesprawiedliwości.
Z drugiej strony my jako rodzice wymierzający karę – też nie jesteśmy szczęśliwi i często  towarzyszą nam uczucia  bezsilności i bezradności. Wielu
z nas przyznało, że stosuje kary po prostu dlatego, że nikt nie nauczył nas lepszego sposobu utrzymania dyscypliny. No i te nerwy 🙁

A zatem, postawiono nam pytanie –  czy na takich uczuciach można zbudować dobra relację?

W dalszej części zastanawialiśmy się jaka jest różnica między karą
a konsekwencjami ? Czy nie są to po prostu różne słowa odnoszące się do tej samej rzeczy. Jako rodzice chcielibyśmy usłyszeć od swoich dzieci  nie tylko słowo „przepraszam” ale i  zobaczyć konkretną zmianę zachowania.

Zdecydowanie lepsza od kary jest konsekwencja, którą ma ponieść dziecko za konkretne zachowanie.  Dowiodły to nasze prowadzące prezentując wypowiedzi rodziców i psychologów nt. stosowania kar. Zamiast karania przećwiczyliśmy następujący schemat:

  • wyrażam swoje uczucia, nie atakując charakteru dziecka;
  • określam swoje oczekiwania;
  • pokazuję dziecku, jak może naprawić zło;
  • proponuję wybór;
  • przejmuję inicjatywę;
  • rozwiązujemy problem;

Wiedzę już mamy, teraz czas na trenowanie zanim nabędziemy wprawy. Trochę to potrwa, wbrew pozorom przestawienie się wcale nie jest łatwe. Za tydzień kolejne zagadnienia. Zapraszamy 🙂

Warsztaty „Szkoła dla rodziców”

29 września po raz kolejny w żłobku Karolek w Nieznanowicach odbyło się spotkanie w ramach Szkoły dla rodziców „Budowanie relacji dorosły- dziecko”. Zajęcia te nie tylko pozwalają nam zrozumieć sztukę komunikacji z naszymi pociechami, ale również pozwalają zgłębić tę sztukę w stosunku do naszych współmałżonków, rodziców czy teściów. Prowadzące zajęcia ukazały nam przede wszystkim, jak ważne są potrzeby naszych dzieci i to już od najmłodszych lat. Ilu z nas rzadko zastanawia się, jaka jest prawdziwa przyczyna płaczu czy złości maluchów ? A może kryję się za tym zaniedbanie potrzeby bliskości, czułości czy po prostu docenienia. Jak często młodzi rodzice czują frustrację bo po raz setny powtarzają dziecku, współmałżonkowi, swoje prośby nadaremno. Zajęcia prowadzone w szkole rodziców uświadamiają nam, że takie sytuacje mają miejsce, gdy nasze komunikaty są przedstawiane w zawiły sposób, towarzyszą im blokady komunikacyjne takie jak groźby, typu: „ Jeśli zrobisz to jeszcze raz… „ czy jakże częste oskarżania i obwiniania: „ Jak zwykle nic nie pamiętasz…” Jednak przede wszystkim z sobotnich zajęć wyszliśmy bogatsi o wiedzę w jaki sposób aktywnie słuchać naszych najbliższych abyśmy, dzięki temu mogli zrozumieć ich potrzeby, czy pomóc dzieciom radzić sobie z własnymi uczuciami w tych dobrych i złych chwilach. Po wyjściu z zajęć po raz kolejny odczuwamy, że taki kurs dla rodziców powinien być obowiązkowy dla każdego kto właśnie stał się młodym rodzicem.